Miniona sobota w Mirowie

Mimo, że pogoda w ostatnich dniach nie zachęcała do planowania wyjazdów wspinaczkowych, w piątek wieczorem zdecydowaliśmy z Darkiem Kapturem, że jednak zaryzykujemy i w sobotę udamy się na Jurę. To była dobra decyzja. W sobotę rano udaliśmy się do Mirowa. Im bliżej celu podróży, tym pogoda była lepsza. Parkując samochód pod zamkiem mieliśmy już niezłe słońce, lekkie chmury i niezbyt mocny zmienny wiatr. Dzień zapowiadał się więc naprawdę nieźle.

I tak też było. W ciągu całego dnia udało nam się zaliczyć całkiem sporą ilość dróg. W sumie Darek poprowadził ich trzynaście. Mnie niestety pięć z nich nie puściło. Dochodziłem na każdej do “miejsca” i mimo trzech, czterech prób nie udało mi się ich zrobić. Jest więc po co wrócić. Patenty już znam, teraz pozostaje mi tylko je zrobić ;)

W sumie w rejonie spotkaliśmy jakieś może cztery zespoły, także nie było tłumów. Ale też i pogoda nas zaskoczyła, trudno było przewidzieć, że będzie tak ładnie. Deszcz zaczął padać dopiero koło 17:30 jak i tak już byliśmy zbułowani i szykowaliśmy się do powrotu.

W najnowszym numerze Gór można znaleźć uaktualnione topo z Mirowa, ze schematami nowych dróg. Także polecam się z nim zapoznać i jeszcze wybrać się tam przed zimą. Została jeszcze cała jesień do łojenia ;)

Popularity: 26% [?]

Leave a comment

Your comment